Dlaczego nie pomagamy potrzebującym?

Autor: Kamila A. Paszelke | Uważniej.pl
12 komentarzy 118

Często słuchasz wiadomości?

U mnie wygląda to tak, że być może nie oglądam wiadomości codziennie, ale lubię wiedzieć co  dzieje się na świecie i wokół mnie. Czasami niektóre zdarzenia są wstrząsające i dramatyczne: kataklizmy, ataki terrorystyczne, wojny. Są to rzeczy, na które nie mam żadnego wpływu.

Jednak tuż obok tych tragedii dzieją się inne. Dramaty osób żyjących tuż obok oraz sytuacje, na które możemy mieć wpływ. Pomimo tego, są sytuacje kiedy człowiek odwraca głowę od osoby potrzebującej. I niezależnie od tego o jaką formę pomocy chodzi – można zauważyć brak reakcji.

Chociaż na pierwszy rzut oka taka sytuacja może wyglądać na zobojętnienie – to nie jest tak do końca. W takim kontekście można powiedzieć o rozproszeniu odpowiedzialności.

Czym jest rozproszenie odpowiedzialności?

W psychologii społecznej jest to sytuacja, kiedy podjęcie działań – w tym przypadku udzielenie pomocy rozkładane jest na wszystkie osoby z danej grupy społecznej. Dlatego im więcej osób, świadków jakiegoś zdarzenia tym większy współczynnik rozproszenia odpowiedzialności. A wszystko dlatego, że ludzie wychodzą z założenia, że jest dość wiele osób, które mogą pomóc. Wywiera to ogromny wpływ na osobistą odpowiedzialność, która w takiej sytuacji po prostu spada.

Najbardziej znanym i najczęściej przytaczanym przykładem rozproszonej odpowiedzialności przez psychologów jest historia morderstwa mieszkanki Nowego Yorku – Catherine Genovese. Kobieta została zamordowana późnym wieczorem, kiedy wracała z pracy – na ulicy, przy której mieszkała. Napad był długotrwały, głośny i publiczny. Zabójca gonił ofiarę i dopadł ją trzykrotne w ciągu 35 minut, pośród jej krzyków i wołania o pomoc. Dwukrotnie wystraszyły mordercę głosy i widok światła zapalanego w oknach. Jednak za każdym razem powracał, odnajdywał ranną kobietę i ponownie ranił ją nożem. Zdarzeniu przyglądało się z okien mieszkań 38 sąsiadów ofiary. Żaden z nich nie zadzwonił po policję w trakcie napadu. Jedna osoba zatelefonowała, kiedy ofiara już nie żyła. Sami świadkowie morderstwa nie byli potem w stanie wytłumaczyć dlaczego nie zareagowali w jakikolwiek sposób.

Dlaczego nie pomagamy potrzebującym? Rozproszenie odpowiedzialności.

Zasada społecznego dowodu słuszności

Sytuacja kiedy należy udzielić pomocy drugiej osobie nie zawsze jest jasna i klarowna. Czasami najzwyczajniej w świecie człowiek nie wie jak odczytać daną sytuację; a co za tym idzie – nie wie jak zareagować. I co się wtedy dzieje? Obserwując zachowanie innych osób (zasada społecznego dowodu słuszności) człowiek podejmuje decyzję czy dana sytuacja wymaga jego interwencji. Warto jednak pamiętać o tym, że pozostali obserwujący także mogą wychodzić z takiego założenia i zamiast wyciągnąć pomocną rękę – każdy dyskretnie będzie obserwował, czy ktoś zareagował na daną sytuację. A jeżeli nikt nie reaguje, to według zasady społecznego dowodu słuszności dana sytuacja nie wymaga żadnej reakcji.

Zjawisko niewiedzy wielu

Całkiem podobnie wygląda sytuacja ze zjawiskiem niewiedzy wielu. Polega ono na tym, że obserwatorzy krytycznego zdarzenia chcą wyglądać na opanowanych, przez co wysyłają nawzajem sobie sygnały, że dana sytuacja nie wymaga niczyjej interwencji i niesienia pomocy.

Dlaczego o tym wszystkim piszę?

Moim celem jest szerzenie świadomości społecznej. I wychodzę z założenia, że jeżeli będzie poruszać się takie tematy, to ludzie będą bardziej świadomi tego, co dzieje się wokół nich. Czasami człowiek może nie zdawać sobie sprawy z tego, że zamiast zareagować w trudnej lub kryzysowej sytuacji ulega rozproszeniu odpowiedzialności, bądź też szuka w reakcjach innych osób odpowiedzi, co powinien zrobić w danych okolicznościach.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Uważniej.pl używa plików cookies (ciasteczek). Więcej na ten temat przeczytasz w polityce prywatności. Dopiero po włączeniu ciasteczek strona będzie w pełni funkcjonalna. AKCEPTUJ PRZECZYTAJ

UA-105999560-1