Szczęście jest proste | Wywiad z Karoliną Wilk

Kamila A. Paszelke | Uważniej.pl
44

Jedną z osób, którą zaprosiłam do udziału w #RÓWNOWAŻĘ, czyli Kampanii Społecznej Higieny Umysłu jest Karolina Wilk – laureatka konkursu „Opolska marka 2020”, autorka czterech e-booków i Notatnika Szczęśliwych Chwil. Dzisiaj chciałabym zaprosić Cię do przeczytania wywiadu w trakcie, którego rozmawiałyśmy o dbaniu o siebie i o tym, że szczęście jest proste.

Przeczytaj także: A jeśli rak wróci? Jak zapewnić sobie komfort psychiczny i żyć normalnie?

Zdjęcie: Instragram Karolina Wilk

Kiedy przygotowywałam pytania do wywiadu, weszłam na Twój blog. I przeglądając Twoje publikacje, zaczęłam zastanawiać się nad tym, kiedy nasze internetowe drogi się przecięły… Prawdopodobnie był to jeden z projektów tworzonych przez Dagmarę Sobczak. Spoglądam właśnie na Twoje zdjęcie i widzę wrażliwą, silną oraz odważną kobietę, z uśmiechem od ucha do ucha.

Kim jest Karolina Wilk?

Szczęśliwą kobietą. To przede wszystkim. I od niego właściwie wszystko się zaczyna, wszystko, co dziś robię, ma swój początek właśnie w tym szczęściu. W lubieniu siebie, pogodzeniu się z sytuacją, w jakiej się znalazłam, z chorobą. Lubię o sobie mówić twórczyni internetowa, choć kiedy zaczynałam działać w internecie, ograniczałam się tylko do bloga – dziś działam też w innych miejscach. Prywatnie kocham czarną kawę, powieści romantyczne, uwielbiam gotować i eksperymentować w kuchni! To mnie uspokaja, relaksuje i daje ogrom radości. A co robię w internecie? Mówią, że opowiadam o życiu w taki sposób, że aż chce się żyć i od nowa człowiek zaczyna lubić życie. I to chyba najlepiej obrazuje to, kim jestem.

W ubiegłym roku w ramach #Równoważę opowiadałaś o tym, jak dbasz o swój komfort psychiczny po chorobie nowotworowej. Mogę się jedynie domyślać, że Twoja osobista historia miała na Ciebie duży wpływ. Gdzie najbardziej zauważasz tę zmianę?

Od zawsze byłam pozytywnie nastawiona do życia i to się nie zmieniło. Choroba nowotworowa nauczyła mnie lubić życie takim, jakie jest. Nie biec na oślep do przodu po wielkie rzeczy i wiecznie podnosić sobie poprzeczkę, chcieć więcej i więcej. Trzeba doceniać to, co ma się w tej chwili. Bo jeśli człowiek nie nauczy się doceniać małych rzeczy, nie będą go nigdy cieszyły te wielkie. Ludzie na onkologii mają proste marzenia – zrobić sobie samemu kawę czy pójść na spacer. Wypatrują przez okno ukochanych osób i biegną je przytulić. Tęsknią i doceniają to, co każdego dnia nazywa się zapychaczami czasu, nudą, czymś tak oczywistym, że niezauważanym, niedocenianym. A przecież te proste rzeczy to sens życia! Relacja, samodzielność, samosprawczość.

Pamiętam, że zaraz po operacji poszłam na ogród wyrwać czosnek do obiadu. Kto uprawia czosnek ten wie, że rośnie bardzo głęboko w ziemi i trzeba trochę siły, żeby go wyrwać. Do dziś pamiętam ból, jaki przeszedł mi przez ranę po operacji, kiedy próbowałam to zrobić. Upadłam i popłakałam się na grządkach. Nie, nie z bólu. Z niemocy, z tego, że przerosła mnie tak prosta i banalna czynność. Że nawet o to muszę kogoś poprosić. Doceniam bardzo życie. Zauważanie tych prostych rzeczy bardzo mocno wpłynęło na moje poczucie szczęścia. A kiedy czujesz się szczęśliwym, naprawdę masz siłę robić wszystko! O, i to jest też bardzo ważna rzecz. Po chorobie przestałam szukać wymówek i przestałam się bać robić nowych rzeczy – kurczę, przeszłam leczenie onkologiczne. To jest moment, kiedy wiesz, że najwyżej coś się nie uda – nic więcej.

Bije od Ciebie dużo ciepła i pozytywnej energii, do tego szczery uśmiech od ucha do ucha. Jednak domyślam się, że nie zawsze i nie w każdej sytuacji w życiu tak jest. Jak sobie wtedy radzisz, kiedy przychodzą trudne chwile?

Pozwalam sobie na nie. Jestem w takim momencie życia, że nie muszę sama sobie udowadniać, że jestem silna. Bo wiem, że jestem. A gorsze dni się zdarzają wszystkim i choć wtedy marudzę pod nosem, staram się pozwolić sobie na te wszystkie emocje, czasem płacz i odpuszczam tyle, na ile to możliwe. Kumulowanie emocji nic dobrego nie przynosi… Mam ogromne wsparcie w mężu, przyjaciołach, rodzinie. Wiem, że mogę zawsze na nich liczyć.

Obserwując Cię na profilach społecznościowych mam wrażenie, że cały czas u Ciebie coś się dzieje. Jaka jest Twoja tajemnica dotycząca utrzymania balansu i szczęśliwego życia?

I tutaj pewnie Cię zaskoczę, bo to, co powiem, nie jest ani popularne, ani pożądane. Przestałam pilnować, żeby zachować work-life balance, czyli upraszczając – po 8 godzin na każdą z tych rzeczy. Mnie to frustrowało! Bo po pierwsze – nie potrafiłam spokojnie bawić się z dziećmi, wiedząc, że mam jeszcze milion spraw do dokończenia. A po drugie – nie potrafiłam wypełniać normy pracy, wiedząc, że teraz potrzebuje mnie dziecko. Więc jak to u mnie wygląda? Ogarniam życie w myśl zasady, że jedyną stałą jest… zmiana. Staram się narzucać sobie tyle pracy, ile jestem w stanie zrobić, a nie ile chciałabym zrobić. Są dni, że pracuję bardzo długo, a są takie, że biorę wolne, kiedy jest mi potrzebne. Własna działalność ma swoje plusy i minusy, jak każda praca wymaga też ogromnej samodyscypliny i trzeba sobie wszystko dobrze zaplanować. Wiadomo, że priorytetem we wszystkim, co robimy, jest rodzina. Są dzieci i nasze relacje z mężem. Cokolwiek by się działo – to zawsze stawiam ich na pierwszym miejscu.

A tajemnica? Wyrzucić z głowy perfekcjonizm i żyć po swojemu, w zgodzie z tym, co nam w sercu gra. Spełniać swoje oczekiwania, a nie marzenia innych.

Szczęście jest proste, ponieważ…

Szczęście to nie cel życia, ale droga. Dla mnie to było niesamowite odkrycie! Zawsze myślałam, że jak coś zdobędę, to będę szczęśliwa. Ustawiałam sobie cel, którego osiągnięcie miało to szczęście gwarantować. A później się okazało, że szczęście to sposób życia, to kwestia wyboru i co najważniejsze – dla każdego jest ono czymś zupełnie innym. Szczęście jest proste, bo jest wokół nas, wystarczy się chwilę zastanowić, co sprawia, że się uśmiechamy.

Twój ulubiony sposób na to, aby zadbać o siebie?

Być dla siebie dobrą. Wiesz, co było dla mnie ogromnym krokiem w kierunku zadbania o siebie? Ograniczenie kontaktu z ludźmi, którzy ciągnęli mnie w dół, w towarzystwie których się denerwowałam, stresowałam. Kiedyś myślałam, że to nietaktownie tak urywać z kimś kontakt. Teraz wiem, że to dbanie o siebie i swój komfort psychiczny i spokój. Zadbać o siebie – to znaczy być z ludźmi, których kocham, zaglądać do miejsc, które lubię. Robić coś, co sprawia, że się uśmiecham. I herbata. Bo przy herbacie można rozwiązać każdy problem.


Karolinie jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas i udzielenie odpowiedzi. A Tobie zostawiam słowa, które mogą być dla Ciebie inspiracją…

Szczęście jest proste, bo jest wokół nas, wystarczy się na chwilę zastanowić, co sprawia, że się uśmiechamy.

Karolina wilk

Do napisania!


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

UWAŻNIEJ.PL WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIES. KORZYSTAJĄC ZE STRONY WYRAŻASZ ZGODĘ NA WYKORZYSTANIE PLIKÓW. AKCEPTUJ DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ